Jak mam żyć, by znaleźć pokój? Którędy iść, by odnaleźć sens…? Te pytania towarzyszą pewnie nie tylko mnie. Coraz bardziej przekonuję się o tym, że nie warto zbyt szybko odpuszczać i porzucać poszukiwań. Że wciąż pytając, ale równocześnie krok za krokiem idąc naprzód, mimochodem znajduję odpowiedzi. Jestem za to niesamowicie wdzięczna. Wytrwałość i uważność w wędrówce, to klucze do napotkania prawdy.
Święty Dominik, założyciel zakonu kaznodziejskiego, już od 8 wieków proponuje piękny sposób na życie w drodze. Połączenie kontemplacji z aktywnością w świecie – z czynnym życiem w miejscu nam powierzonym (i któremu my zostajemy powierzeni). Jest to oferta dla każdego, kto pragnie w pokoju iść za Chrystusem i głosić Go – żyjąc.
Święty Kaznodzieja znalazł swój sposób na życie, odnajdując pokój pośród chaosu świata, nie gdzieś poza nim. Pokazał, że szukając pokoju, w życiu warto oprzeć się na czterech filarach, którymi są:
- wspólnota,
- studiowanie (poznawanie prawdy),
- modlitwa,
- asceza
… i próbować znaleźć w nich swoją drogę, swój własny sposób na głoszenie Ewangelii. Własną miarę i styl. Nie wszyscy bowiem mają robić to samo i tak samo.
Wspólnota zaczyna się w kontemplacji. Przebywanie sam na sam z Bogiem, który w swej naturze już jest wspólnotą miłości, tworzy więź – moją z Nim i moją z innymi ludźmi. Dzięki braciom, których sama sobie nie wybrałam, mam szerszy ogląd życia i więcej bodźców do ciągłej i głębokiej przemiany siebie. W jednym z numerów miesięcznika „W drodze”, autorka Paulina Wilk pisze:
„Wyjeżdżam popatrzeć na ludzi inaczej ukształtowanych, mających inne lęki, inne pragnienia, zniewolonych czym innym i odmiennie niż ja wolnych.”
Samodzielnie nie dojdziemy do prawdy.
Jej poznawanie możliwe jest dzięki studiowaniu: czytaniu tekstów i „czytaniu” świata (z kultury, ze sztuki, z natury…). Cierpliwe i pokorne studiowanie popycha do pokonywania własnych ograniczeń, do uznania, że „mój sposób patrzenia nie jest jedyny”. Do własnej wiedzy dokładam kolejne cegiełki, nabieram dystansu do siebie i świata i uczę się przyjmować inność.
Modlitwa to spotkanie z Bogiem, czerpanie z Jego Mądrości, dzięki której mogę lepiej zrozumieć moje życie. Bóg daje mi Swoje Słowo i równocześnie mnie powierza Swojemu Słowu. Otwarcie się na Nie, otwiera przede mną złoża prawdy i umożliwia wewnętrzną przemianę.
Dopełnieniem modlitwy jest asceza, rozumiana jednak nie jako umartwienie ciała, ale nauka życia w nim (w ciele). Ascezie nieustannie towarzyszy pytanie: kim jestem? kim jestem przed Tobą, w Twoich oczach, Panie? Ponieważ grzeszna natura ciała, hamuje je w pogoni za duchem, trzeba się tym ciałem z troską i cierpliwością zajmować.
W całym tym poszukiwaniu, mam nie skupiać się na „wypełnieniu”, „nasyceniu” siebie odpowiedziami, sensem, prawdą… Celem mojego stylu życia ma być „drożność” – św. Dominik obrazuje to przykładem lejka. Narzędzie to, działając poprawnie i zgodnie ze swoją rolą, samo nigdy nie wypełnia się lecz przepuszcza przez siebie treść – w moim życiu ma być to łaska Boża. Sama, posiadając wszystko w wystarczającej ilości, będę wtedy radosna i wolna… będę mogła dzielić się błogosławieństwem Pana.
Życie w drodze – połączenie kontemplacji z działaniem, nie wymaga ode mnie dojrzałości. Nie jest owocem mojego wysiłku… to jest CUD. Cud Bożej Łaski polegający na tym, że moje słabości, błędy i porażki mogą być wymiernym dobrem, dającym innym ludziom pokój i ratunek.
„Tak przeto i w obecnym czasie ostała się tylko Reszta wybrana przez łaskę. Jeżeli zaś dzięki łasce, to już nie ze względu na uczynki, bo inaczej łaska nie byłaby już łaską.” (Rz 11, 5-6)
Święty Dominik pokazuje, że chodząc po drogach pełnych zamętu i niebezpieczeństw, mogę dojść do pokoju. Jeśli w moje codzienne, poste życie wpuszczę Pana Boga i zacznę korzystać z możliwości, których On mi udziela, osiągnę pokój. Jest nim ufność Bogu i świadomość tego, że On się mną zajmuje… że nie żyjąc tylko dla siebie, a „przepuszczając” przez siebie Jego Łaskę, poczuję w końcu sens mojego istnienia…
Patrząc na swoje życie, nie dostrzegam czasem jego owoców, ale jeśli bardziej zaufam Bogu i nie zatrzymam się w drodze – znajdę je.
– Czy znam siebie i swoje możliwości?
– Nie…
– Czy znam Boga i Jego zamiary?
– Nie…
– Czy życie w ziemskim chaosie i zadawanie się z podobnymi mnie grzesznikami jest bezpieczne?
– Nie…
Nikt nie obiecywał że będzie inaczej. KTOŚ jednak obiecał mi Swój pokój. A skoro obiecał, to znaczy, że on gdzieś tutaj jest, pośród świata…
