
„W chwili bierzmowania zyskujemy siłę, i perspektywę, przede wszystkim po to, by żyć w zgodzie z Duchem, który jest naszym Duchem, tak blisko nas jak nasze własne ja, a nawet bardziej, a jednak będącym Duchem Boga nieskończenie poza naszym wyraźnym poznaniem. W chwili bierzmowania uzyskujemy siłę, by dotrzymać tempa, które On narzuca, które jest tempem wiatru, który wieje kędy chce i nie wiesz, w którą stronę zmierza. Musimy przede wszystkim unikać nieszczerości wobec tego Ducha polegającej na mówieniu, że coś powiedział, jeśli tego nie powiedział i mówieniu, że czegoś nie powiedział, jeśli powiedział. A przede wszystkim nie wolno nam obciążać Go naszą własną głupotą i obwiniać za nasze własne szurnięte wizje. Równocześnie jednak, musimy być zdolni do tego, by w spokojny, pełen ufności sposób wykonywać na pozór szalone rzeczy, o które nas prosi – z których najbardziej szaloną jest chyba być zwykłym człowiekiem.[…]
Thomas Merton w liście do Naomi Burton Stone, 27 kwietnia 1956
